|
27 stycznia 2012 - 21:46
 Półmaraton Rejów to zdecydowanie najcięższy bieg w jakim biegłem i zarazem moja największa porażka na trasach biegowych. Chciałem sprawdzić formę przed MW, ale wyszła z tego kompletna katastrofa. Trasa na całej swojej długości może miała 4 km płaskiego, poza tym cały czas podbiegi i zbiegi z dwoma morderczymi podbiegami po 2 km każdy! Potem tyle samo zbiegu. Do tego 30 stopni... Na początku kontrolowałem tempo i szło mi bardzo dobrze, 3:55 na km. Ale tylko do 10 km. Potem pierwszy raz przeżyłem kompletne załamanie kończąc bieg z czasami 5:00 na km!!! Nie byłem w stanie biec, nie mogłem zbiegać. Jak by ktoś wyjął wtyczkę z zasilaniem.
Jak ktoś chce zrobić życiówkę, to zdecydowanie odradzam. Jak ktoś chce sprawdzić siłę i wytrzymałość na podbiegach, to lepiej nie może trafićJ Ja niestety jeszcze nie wytrzymałem, ale kiedyś jeszcze tam pojadę i tym razem, to ja wygram z górami, a nie one ze mnąJ
|
|
| << Przejdź do 27 stycznia 2012 |
Skomentuj |