WARSZAWIAKY
Aktualności
WARSZAWIAKY
Sylwetki
Starty
Zdjęcia
Blog
Słynni
Goście
Sympatycy
Kalendarium
Kontakt
Kategorie
Archiwum
wrzesień 2010
sierpień 2010
lipiec 2010
czerwiec 2010
maj 2010
kwiecień 2010
marzec 2010
luty 2010
styczeń 2010
grudzień 2009
Athletics Club
czerwiec 2010
RSS
Gregory rozpoczyna przygotowania do Maratonu Warszawskiego i 3 godzin :)
30 czerwca 2010 - 20:07


Zgodnie z zasadą naszego prezesa, im bardziej ekstremalne warunki podczas treningów, tym bardziej jesteśmy odporni w czasie startów. Kierując się tą myślą rozpocząłem wczoraj w samo południe przygotowania do kolejnego maratonu. 9-cio dniowa abstynencja od biegania sprawiła, że wczorajszy trening, chcecie wierzyć lub nie, dał mi ogromną radochę, a zarazem pokazał, ile trzeba będzie jeszcze wylać potu, ile włożyć samozaparcia i amatorskiego sportowego charakteru, aby wytrwać do godziny zero - 26.09.2010.

W głowie rodzą się przeróżne myśli, a jedna z nich, czy dam radę? Druga po niej – na pewno dasz!!!

Zaczynając przygotowania do tak poważnego startu, myślę także o celach jakie chcę zrealizować, jaki wynik chcę i jestem w stanie osiągnąć.

1. Cele treningowe:
- 100 % wykonania planu treningowego ( chciałbym bardzo )
- pokonanie i walka z własnymi słabościami

2. Cele czasowe:
 - 3:00 - 3:05 - jeszcze mało osiągalne, ale może kiedyś :)

 -
3:05 - 3:10 – rewelacyjnie

 -
3:10 -  3:15 - bardzo dobrze
 -
3:15 -  3.20 - starość nie radość :(

I co z tego wynika panowie, teraz trzeba zapierd… ( jak to kiedyś dobitnie powiedział mi znajomy instruktor od pływania z WAT-u, kiedy zaczynałem pływać pod jego okiem), bo MARATON, sami bardzo dobrze wiecie, potrafi być okrutny i różne figle płatać.

Potrafi też być piękny, wtedy, kiedy mijasz napis META…

Życzę wszystkim dużo samozaparcia i do zobaczenia na starcie…

Gregory

IV Bieg Ursynowa 22.06.2010
23 czerwca 2010 - 11:10

Po sobotnim biegu tak mi przyszło do głowy, że razem z Krzyśkiem mamy 91 lat, a sumując nasze czasy na 5km z Biegu Ursynowa na 10km otrzymalibyśmy wynik 36:06. To chyba niezły czas, jak na 91.latka? J 

Piątka to przy maratonie taki sprint- nim człowiek się obejrzy, już jest na mecie. Praktycznie nie ma czasu na jakąś strategię, czy kalkulację. Trzeba tylko równo walić do mety. A na starcie cała elita warszawsko-mazowieckich biegów, medaliści MP, mocne ekipy z Białorusi i Ukrainy oraz zawsze szybcy Kenijczycy.


Pierwszy kilometr przebiegłem w 3:14- zdecydowanie za szybko. Gdybym utrzymał ten rytm, dałoby mi to 16:10 na mecie! To obecnie jest poza moim zasięgiem. Ciężko jest wyznaczyć zakładane tempo na ten pierwszy kilometr, poza tym podnosi się adrenalina, gdy biegniesz z najlepszymi.
Kolejne kilometry wyglądały tak: 2km-3:28, 3km-3:33, 4km-3:25, 5km-3:21.
No i jeszcze 22metry brakujące do mety pokonane w niecałe 5 sekund.

Drugi i trzeci kilometr był najsłabszy i zdecydował, że nie złamałem 17minut. A stało się tak, ponieważ pierwszy za ostro zacząłem i potem organizm dochodził do siebie. No, ale jak już wspominałem, w takim biegu jak ten na 5km ciężko jest wybrać właściwe tempo biegu. Wszystko dzieje się tak błyskawicznie. Gregory, który robił nam zdjęcia na starcie, musiał pędzić na metęJ, żeby zdążyć i tam też je zrobić.


Życiówka, 17:08 zaowocowała miejscem na podium w kategorii Masters. Jak to b.celnie skomentował „Słonik” z KB Gymnasion, stać na podium obok takich asów jak Darek Wieczorek i Jacek Gardener jest wielkim wyróżnieniem.

Sympatyczna pani z Urzędu Dzielnicy Ursynów wręczając nam puchary, dowcipnie zapytała, czy my na pewno z takimi sportowymi sylwetkami jesteśmy zawodnikami kategorii Masters, a nie JuniorówJ Miło z jej strony.

Podziękowania dla niej i dla wszystkich organizatorów!

II Legionowska Dycha 13.06.2010 by ZAWI :)
14 czerwca 2010 - 20:48


Pamiętam, jak rok temu zobaczyłem na bilbordach w Legionowie plakaty I Legionowskiej Dychy. Pomyślałem sobie, że może zacznę biegać, by za rok wystartować w II edycji tego biegu. I tak z sąsiadem zacząłem truchtać po Legionowskich Lasach. Niestety sąsiad nie dotrzymał słowa i stracił zapał do biegania ( może dlatego że kibicuje Jagielloni Białystok), a mi się udało i wystartowałem w II Legionowskiej Dyszce.

Pogoda w dniu startu była słoneczna i wietrzna. Na starcie było ponad 400 zawodników a wśród nich spora grupa sąsiadów z Ukrainy. Sygnałem do startu był wystrzał z działa armatniego. Trasa była kręta, więc biegnąc wyobrażałem sobie, że jestem za sterami F1 i jak Robert Kubica starałem się śmigać jak najkrótszym torem, biegnąc od krawężnika do krawężnika. Trasa była dobrze oznaczona także można było rozłożyć siły, by w końcówce na prostej start-mecie przyspieszyć i pobić życiówkę, co też uczyniłem. Jeśli chodzi o organizację, to nie zauważyłem żadnych uchybień.

Kibiców także nie zabrakło, tego dnia Legionowo po prostu żyło bieganiem - co cieszy. Po zakończeniu biegu każdy uczestnik biegu otrzymał medal, a w Biurze Zawodów czekała do odbioru techniczna koszulka z pamiątkowym nadrukiem. A co najważniejsze nie zabrakło ciepłego posiłku.   
  
Co do III Legionowskiej Dyszce, to obiecałem sobie że zejdę na niej poniżej 40 minut.

Także zapraszam wszystkich za rok do Legionowa, bo naprawdę warto.
                                                                                            ZAWI    

V Bieg Entre 29.05.2010
3 czerwca 2010 - 22:42

W minioną sobotę debiutowałem w biegu wokół Cytadeli, w tym b.ważnym w historii Warszawy i Polski, pięknie usytuowanym miejscu. Dla mnie też jest ono bliskie, ponieważ niedaleko na ul. Felińskiego chodziłem do szkoły i zdawałem maturę. Organizujący ten bieg klub ENTRE przygotował wiele atrakcji zarówno w biegach dla najmłodszych, których prowadził biegający łośJ, jak i w biegu głównym na 10km.W biegu dwunastolatków bardzo dobrze pobiegło dwóch naszych chłopaków z CWKS Legia: Grzesiek i Filip. Ten pierwszy został zwycięzcą wygrywając z łosiem, gepardami i gazelami. Co młody wilk to młody wilk!J
Sama trasa jest bardzo ciekawa: najpierw mała pętelka od strony Placu Inwalidów pod murami Cytadeli, a potem trzy kółka wokół niej. Najtrudniejszy moment był przy nazwie, która mówi wszystko: Brama Straceń! Długi podbieg zakończony podwójnymi schodkami, a wcale nie były to hiszpańskie schody. Punkty kilometrowe były idealnie oznaczone, ale przy takiej topografii terenu ciężko było utrzymać jednostajny rytm, ponieważ to taka typowo crossowa trasa: urozmaicona, z licznymi zakrętami, podbiegami i zbiegami. Bardzo lubię takie wymagające trasyJ Przypominają mi Anglię i angielskich runnersów, którzy nigdy na nic nie narzekają. A u nas… .

Bieg miał bardzo mocną obsadę. Na starcie zjawiła się cała warszawsko-mazowiecka biegowa śmietanka, jak również bardzo dobrzy biegacze z innych regionów Polski. A wśród kobiet rywalizacja była jeszcze większa-same championkiJ To był chyba najmocniej obstawiony bieg w 2010r. Przed biegiem założyłem sobie, że pobiegnę treningowo na 40min. Jednak już w czasie samego biegu czułem się bardzo dobrze, na dużym gazie. Biegło mi się wyjątkowo lekko, dlatego postanowiłem powalczyć. Trzymałem się blisko biegaczy z czołówki, kontrolując do nich dystans, a na ostatnim okrążeniu jeszcze byłem w stanie przyspieszyć i wyprzedzić kilku z nich.
Ostatecznie udało mi się z czasem 36:34 zmieścić w pierwszej dziesiątce. Gregory i Artur, którzy również debiutowali na Cytadeli, pobiegli bardzo dobrze, na ostatnim ostrym zbiegu wyprzedzili kilku biegaczy i zajęli odpowiednio trzydzieste i czterdzieste trzecie miejsce. Także mielibyśmy szanse na wysokie miejsce w klasyfikacji drużynowej, ale kontuzje, Puchar Maratonu (gdzie zwyciężył LuckyJ-brawo!) oraz obowiązki rodzinno-zawodowe trochę pokrzyżowały nam plany.

Do jednej z wielu atrakcji Biegu ENTRE można zaliczyć to, że jest on bardzo interesujący również dla kibiców. Na bieżąco mogą oni śledzić wyniki rywalizacji, a skarpa przypominająca takie naturalne trybuny bardzo to ułatwia. Ten nasyp powala widzom obserwować, co najmniej czterokrotnie każdego biegacza i patrzyć z góryJ na rywalizację biegaczy.

Jeszcze jakby było mało satysfakcji i radości z dobrego startu WARSZAWIAKÓW oraz Młodych Wilków, to dodatkowo uśmiechnęło się do nas szczęście w losowaniu. Wygraliśmy z Grześkiem piękne profesjonalne plecakiJJ Gregory to chyba jakiś pakt z diabłem podpisał, bo nie dość, że biega coraz szybciej, to jeszcze na wszystkich zawodach coś wygrywa w losowaniachJ Impreza bardzo udana i godna polecenia.
razem 4 rekordów        

10000000100000001100000011110000110000001000100010000000100010001100110010001000111111111010000011001100101010101000000010001000
AktualnościWARSZAWIAKYSylwetkiStartyZdjęciaBlogSłynniGościeSympatycyKalendariumKontakt