WARSZAWIAKY
Aktualności
WARSZAWIAKY
Sylwetki
Starty
Zdjęcia
Blog
Słynni
Goście
Sympatycy
Kalendarium
Kontakt
Kategorie
Archiwum
wrzesień 2010
sierpień 2010
lipiec 2010
czerwiec 2010
maj 2010
kwiecień 2010
marzec 2010
luty 2010
styczeń 2010
grudzień 2009
Athletics Club
maj 2010
RSS
X Jubileuszowy Półmaraton Hajnowski 15.05.2010 i Biesiada :)
20 maja 2010 - 13:01

O Półmaratonie w Hajnówce słyszałem tyle zachwytów, komplementów i pochwał od biegającego sąsiada z Chomiczówki J, Andrzeja Balcerzaka, że musiałem tam pojechać, tym bardziej, że szykował się jubileuszowy dziesiąty już start, a ja bardzo lubię takie okrągłe starty. Trzeba było być bardzo czujnym, żeby zapisać się do tego biegu, ponieważ Hajnówka to jeden z najbardziej „rozchwytywanych” biegów. W lutym, trzy miesiące przed startem nie było już wolnych miejsc! Naszej Warszawiakowej piątce w porę udało się zapisać i mogliśmy wyruszyć do krainy żubraJ Ponieważ poza częścią biegową tego wyjazdu miały też być inne atrakcje, niektórzy z nas zabrali swoje rodziny. Już teraz nadmienię, że wszyscy, łącznie z najmłodszymi Konradem i Anastazją, wrócili zadowoleni.

Na starcie wiele znajomych twarzy z.. WarszawyJ, ale była też mocna ekipa z Białorusi oraz biegacze z innych regionów Polski: Gołdapi, Torunia, Stalowej Woli czy Łomży.
Sama trasa obiecywała „tlenową ucztę” dla płucJ, ponieważ 17km prowadziło przez fantastyczną Puszczę Białowieską. Trochę przypominało to ulicę Dewajtis w Lasku Bielańskim, tylko praktycznie bez samochodów, no i Puszcza Białowieska to Puszcza Białowieska- nie było ograniczeń Marymoncką i Wisłostradą. Droga z Białowieży do Hajnówki to niekończąca się zieleń, drzewa i bliskość z Naturą.

Zaraz po starcie, który nastąpił po odegraniu sygnału na rogu myśliwskim, niesiony startową adrenaliną zacząłem zbyt szybko: 3:39 pierwszy kilometr. Zdecydowanie za ostro. W takich biegach jak półmaraton nie chodzi o to, żeby ścigać się na pierwszych kilometrach tylko na ostatnich. Dlatego zwolniłem i doszło mnie kilku innych zawodników, wśród nich pierwsza kobieta z Białorusi. Nasza dziesięcioosobowa grupa praktycznie przez ¾ trasy trzymała się razem. Nie szarpałem, nie napinałem się, tylko cały czas trzymałem dystans i delektowałem się „tlenową ucztą” oraz pięknem przyrody. Przyglądałem się też reszcie biegaczy z tej naszej dziesięcioosobowej wycieczki przez Puszczę Białowieską. Po 18km naszą grupę już lekko przetrzebiło: został już tylko znajomy z aleTempo, Białorusinka oraz jeszcze jeden biegacz. Czułem się bardzo dobrze, do mety było już coraz bliżej, także zdecydowałem się na atak. Na ulice Hajnówki wbiegłem już samotnie z lekką przewagą nad pozostałymi. Końcówka była dla mnie o tyle niekomfortowa, że nie widziałem żadnego biegacza przede mną (przybiegł 3 minuty wcześniej), który byłby punktem odniesienia i za którym mógłbym biec, a ponieważ nie znałem dokładnie końcówki na ulicach i skrzyżowaniach w Hajnówce (trochę przypomina Sochaczew), nie biegłem z taką swobodą, na jaką było mnie stać. Po cichu liczyłem, że uda się złamać 1:20. Na metę wpadłem niezagrożony na dziesiątym miejscu, ale zabrakło mi 37 sekund do zejścia poniżej 80 minut. W sumie jestem bardzo szczęśliwy, ponieważ 1:20:36 to moja życiówka w półmaratonie (już czwarta w 2010rJ), ale lekki niedosyt pozostał. Co się odwlecze, to nie uciecze!

Niedługo po mnie na mecie zameldowali się Gregory z Krzyśkiem. Gregory również zrobił życiówkę 1:26. Bardzo cieszy ten wynik, ponieważ formuje się mocna trzyosobowa grupa na 1:25. Roman, Krzysiek i Gregory zaczynają deptać po piętach Luckyemu i mi JJ Następni na mecie przybiegli Artur, który „otarł się” o swój rekord oraz Grzesiek, który chociaż ostatnio mniej biega, to trzyma fasonJ Na mecie na wszystkich biegaczy czekały piękne drewniane medale z wygrawerowanym imieniem każdego uczestnika oraz stoły zastawione napojami, bananami i pączkami.

Potem był czas na prysznic w pobliskiej szkole, pyszny obiad w tamtejszej stołówce (ogórkowa, kurczak z ryżem i sałatką oraz kompot) - ukłony i podziękowania dla pań kucharek oraz miłych dziewczyn objaśniających rozmieszczenie sal!
Już wykąpani i przebrani wróciliśmy do amfiteatru, gdzie Krzysiek i ja odebraliśmy piękne drewniane puchary za miejsca na podium w klasyfikacji wiekowej. Nie byliśmy jedynymi obdarowanymi, ponieważ w losowaniu nagród szczęście również uśmiechnęło się do Grześków.

 No i przyszedł czas na słynną BiesiadęJ Najpierw godzinna podróż kolejką wąskotorową przez Puszczę Białowieską do uroczej Osady Topiło. A tam czekał na nas: Żubr, wędliny, Duch Puszczy, dzik, Cygański Czar i wiele, wiele innych atrakcji, ale te najlepiej zobaczyć i zakosztować samemuJJJ

Wielkie podziękowania dla organizatorów za zorganizowanie tej świetnej imprezy!
Za rok powrócimy, jeśli uda się nam zapisaćJ

razem 1 rekordów        

10000000100000001100000011110000110000001000100010000000100010001100110010001000111111111010000011001100101010101000000010001000
AktualnościWARSZAWIAKYSylwetkiStartyZdjęciaBlogSłynniGościeSympatycyKalendariumKontakt