Bieg Mikołajkowy w Legionowie 19.12.2009
Bieg w Legionowskim lasku był bardzo kameralną sportową imprezą ok. 70 osób. Biegliśmy dwie pętle. Trasa ciężka, nierówna, śnieg, a na drugiej pętli dokopaliśmy się nawet do piachu, co w połączeniu ze śniegiem stanowiło nie lada wyzwanie. Temperatura -10 stopni, ręce od łokcia do palcy, kostniały bardzo szybko, mimo rękawiczek, trzeba było co chwile je rozgrzewać. Niedogodności na trasie wynagrodziły piękne zimowe widoki, las zimą potrafi być uroczy, ustępuje ten widok górskim klimatom w takiej szacie, ale to inna beczka. Długość trasy miała być 12 100 m, przed startem dowiedzieliśmy się jednak, iż organizatorzy zmienili trochę trasę, a dystans będzie krótszy , coś powyżej 10 000 m. Czasy na mecie nie były rewelacyjne, ale to nie one były najważniejsze w takich warunkach liczyła się atmosfera i klimat, czego podczas zawodów nie zabrakło. Po biegu wszyscy udali sie do pobliskiej szkoły podstawowej nr. 1, gdzie była wspaniała gorąca grochówka i pyszna herbata z cytryna. Brawa dla organizatorów, jak niewiele trzeba zmarzniętemu biegaczowi do szczęścia przekonaliśmy się na własnej skórze. Dla mnie to szczęście było podwójne, tu w tej szkole zaczęła się moja przygoda z edukacja, a także ze sportem. Miły powrót po ćwierćwieczu :)
Potem była dekoracja. Najlepszy wynik uzyskał obecny stypendysta uczelni wyższej w USA z czasem 43min z haczykiem ( co świadczy o trudności trasy) - najlepszy jego wynik na 5 000 km - 14.20, więc jest nie zły, zaczyna dopiero startować na dłuższych dystansach, wcześniej biegał do 1 500m. W kategorii kobiet pierwsza była jego siostra, sportowa rodzinka. Bardzo mile zakończenie sezonu, czas na Święta i krotki odpoczynek od startów.
Zaraz po nowym roku trzeba juz myśleć o kalendarzu startów i o celach na najbliższy rok. Gregory
|